Wiersze bez podpisu

Kiedy

z obawą zerkałem w przyszłość

nigdy

nie wyobrażałem sobie tego

w taki sposób

Sam tkwię

w czymś

co zwane jest

zdrowym rozsądkiem

Czegoś mi brak

Czuję

jakbym był o kilka kroków do przodu

a pominąłem

wydaje się najważniejszy

smutek

Śmierć

Pierwszy raz tak blisko

Kwiecień 2013 r.

W delikatnie płynącym nurcie

czasu

gdy nasze dusze

spacerują

trzymając się

za ręce

odczuwam

spokój

Doskonale jest

przebywać

w Twoim towarzystwie

Wcześniej

wydawało mi się

że moja dusza

interowertycznie

jest

samowystarczalna

a przytulanie się do niej

jak śnieg latem

jest

niedorzeczne

Jak często

wydawać mi się bedzie

że jest mi dobrze?

Kiedy znów okaże się

że kolejny raz

„lepiej być nie może”

Luty 2013 r.