Wiersze Piotra Uciechowskiego

Wiersze Piotra Uciechowskiego

Piotr

Rzeka Życia

Życie człowieka jest jak rwąca rzeka
Tylko Bóg wie co mnie na jej końcu czeka
I chociaż bym był najlepszym żeglarzem
Przegrałbym z nią juz za pierwszym razem
I mimo prób nie odniósłbym zwycięstwa

W dniu narodzin powstała twa ścieżka
Każdemu ona z rzeką do źródła płynie
Płyń wraz z nią bo cię przeznaczenie minie
Płyń wraz z nią po losu spełnienie

Droga

Bo dopiero w ciemności rozumiem kim jestem

Tak długa jest droga mego życia
miłość chce mieć za przewodnika
Niech mnie prowadzi kreta, choć czystą ścieżką
do celu co wart jest przebytej drogi
Aby gdy dotrę na skraj mej wędrówki
bym wiedział skąd przybyłem i co przeszedłem
abym przez to co osiągnę
czuł się szczęśliwy

Miłość i nienawiść

..Ten kto kocha i zaczyna nienawidzić
zabija cząstkę siebie
Miłość
jest jak czysty płomień we wnętrzu człowieka
Nienawiść
to woda, która zalewa i wypełnia dusze chłodem. Płonąć
może jedynie ogień nienawiści.

***

Potrzeba życia człowieka,
to potrzeba zrealizowania potencjału duszy

Wiersz

Czym jest wiersz?
Czym jest mowa?
Jeśli tekst, to tylko słowa.
To o sens w tym wszystkim chodzi.
Bez przesłania się nie godzi
Pisać choćby słów potoki.
W jednej kropli znajdziesz więcej
Niźli w całym oceanie.
Jeśli włożysz weń że serce
Kropla będzie ideałem

***

Ludzie to kwiaty jednego dnia świata
Kwitną równie szybko co więdną

***

niebo
to nie jest miejsce,
to stan umysłu w który wchodzimy.
Elizjum pól
jest tyle ile par ludzkich serc.

***

Paradoks cywilizacji
– im więcej wykorzystujemy możliwości,
tym więcej rodzi się nowych

***

..Jestem zbyt wieloma rzeczami na raz,
aby być sobą.

Śmierć

Śmierć to także życia droga
Bo śmierć to nic innego
Jak kolejny obraz majestatu Boga
Nieuniknionością budzi ludzką trwogę
A cmentarz jej monumentem

Dzieci dzisiejszego dnia

Dobra inflacja pomysłów na byt
Z matczynych marzeń rodzisz się ty
Utulony w spokój rośniesz jak
Dostatek pozwala ci rozwijać chód
Lecz wytartą ścieżką nieprzyjemnie jest iść

Bezpieczne drogi prowadzą cię w dal
Kolorowe znaki podpowiedzą jak
Trafić do miejsca, gdzie skończy się czas
Wszystko jest proste i łatwe aż strach
To bezpieczeństwo sprawia, że pragniesz się bać

Dom, szkoła, praca, rodzina może też
Wiesz co masz robić, już jakiś plan jest
Wystarczy to zrobić i będzie dobrze
Przewidywalność, życie traci smak
Więc co się dziwić, że od pracy fajniej jest kraść

***

Czasem każdego dnia
Szukamy Boga
Czasem każdego dnia
O gdzie On jest
Wyrzutów rośnie stos
Słowem do nieba
I zbiera się od lat

Zawiedzeni ludzie patrzą w dal
Nikt nie odpowiada im, więc czują żal
Na horyzoncie nikt nie macha im
Więc muszą napisać nowy znak

Nowy się rodzi bóg
I nowa wiara
Nowy się rodzi bóg
Potrzebny im
Bo popyt zmusza nas
Szukać siły
Potrzebna ona nam

Słaby jest człowiek i wątły jak kwiat
Bez słońca i deszczu rośnie jak chwast
W głębi czujemy, jak ważny jest on
Bo skądś się musi brać życia sens

Flake

[Płatek]

I tak spojrzała na niego
W jego oczach widząc siebie
Czy zatęsknisz chociaż trochę
W tym odległym wrogim kraju

Bo on musiał wyjechać
Armia wzywała
I przeznaczenie czeka
A droga daleka
Lecz oni nie wiedzą
Że jedno z nich powrotu nie doczeka

Mad Circle

[Szalone koło]

Ten dziwny stan
Umysł ludzki pęta
Gdy prosto w jaźń
Wkracza siła niepojęta
Co jawę w sen mieni
Gdy świat się przekręca
Od wnętrza

Zwykła codzienność
Przez diabła wymięta
Stałeś się inny
Świat cię nie pamięta
Karzą za coś co uczynił sobie
Odnaleźć siebie
Czasem rzecz przeklęta

Lecz stary pies na nowe
Sztuczki nie jest łasy
Nowe czy stare inne
Nie mieści się w słów zasób
W szalone koło ktoś
Zawiązał pokoleń pętle
W szalonym kole co
Mąci życie me wstrętne

***

Związany światłem patrzę w mrok
W pustym naczyniu moich rąk
Nie ma nic, by uraczyć świat

Tak bardzo bym chciał
Móc leczyć świat
Tak bardzo bym chciał
Bardzo bym chciał
Już dziś sprawić, że
Niebo spadnie i odmieni
Odmieni nas